Puścić szpital w dzierżawę
Spośród blisko 750 działających w Polsce szpitali, 60 zostało już spółkami prawa handlowego lub w inny sposób przekształcono ich formę własności i zarządzania. Wkrótce w ich ślady pójdzie szpital w Grójcu. Podczas ostatniej sesji rady powiatu zadecydowano, że ogłoszony będzie przetarg na zarządzanie ZOZ-em przez operatora zewnętrznego. Dzięki temu szpital ma pozbyć się długów, zyskać inwestora, a starostwo powiatowe otrzyma 8-10 mln zł rekompensaty z tzw. rządowego Planu „B” reorganizacji polskiej służby zdrowia.

Jeśli przetarg zostanie rozstrzygnięty, prowadzenie jednostki zostanie przekazane firmie zewnętrznej. Majątek trwały zostałby wówczas jej wydzierżawiony (na określony czas). Potencjalny dzierżawca będzie musiał spełnić pewne wymogi określone w specyfikacji przetargowej. Jednym z nich będzie zapewne zainwestowanie kilku milionów złotych w doposażenie grójeckiego szpitala. Innym utrzymanie przez operatora świadczenia usług medycznych na podstawie kontraktu z NFZ, co najmniej w dotychczasowym zakresie. Pacjenci nie będę oczywiście płacić za świadczenia, których jakość powinna się znacząco poprawić.
Sesja przebiegała w burzliwej atmosferze, czemu trudno się dziwić. Reorganizacja służby zdrowia jest tematem, który dzieli, wywołuje emocje i obawy. Radni, skupieni w koalicji rządzącej powiatem, przegłosowali uchwałę intencyjną (obowiązywała dyscyplina partyjna) stosunkiem głosów 11:7. Jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Starosta jest za
- Powiaty stosują dwie metody przekształcania - komentuje decyzję radnych starosta Janusz Różycki. - Pierwsza to utworzenie własnej spółki, która wydzierżawia szpital od powiatu. Druga metoda polega na wyłonieniu w formie przetargu operatora zewnętrznego. Tu również własność szpitala pozostaje w rękach powiatu, firma zewnętrzna jest tylko dzierżawcą. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że znacznie korzystniejsze finansowo dla mieszkańców powiatu jest wydzierżawienie spółce zewnętrznej. Przetargi wygrywają zwykle duże firmy, prowadzące kilka szpitali. Działanie w znacznej skali umożliwia zmniejszenie kosztów i ułatwia pozyskanie funduszy na inwestycje. Operatorom zewnętrznym powiaty stawiają w przetargu znacznie ostrzejsze warunki niż można postawić własnej spółce. Wprowadza się do umowy gwarancje zatrudnienia dla pracowników szpitala, powiat otrzymuje znaczący dochód z czynszu za dzierżawę, a szpital zostaje doinwestowany z pieniędzy zewnętrznych. W znanych mi przypadkach inwestycje sięgają kilku, a nawet kilkunastu milionów złotych. I jeszcze jedno, spółka zewnętrzna ma własny kapitał, a przy tworzeniu spółki powiatowej trzeba przeznaczyć na to z budżetu powiatu znaczną kwotę, która umożliwiłaby działanie nowej spółce. Wreszcie, nie można pominąć scenariuszy niekorzystnych. Co będzie, gdy spółka zbankrutuje? Jeśli będzie to spółka powiatu, to sami będziemy musieli pokryć zadłużenie, jeśli bankrutuje spółka zewnętrzna, to cały majątek wraca do powiatu, a długi zostają u bankruta. Powiat może wtedy powtórzyć wybór operatora lub utworzyć własną spółkę. Funkcjonowanie szpitala nie będzie zagrożone. Przeciwnicy wydzierżawienia szpitala firmie zewnętrznej zauważają, że powiat będzie miał mniejszy wpływ na działanie szpitala. Dotyczy to tylko działania bieżącego, gdyż konieczność uzgadniania decyzji strategicznych można zagwarantować w umowie dzierżawy. Dodam jeszcze, że nie wszyscy uważają, że brak możliwości ingerencji ze strony powiatu w bieżące funkcjonowanie szpitala to coś złego - zakończył starosta Różycki.

Są i ciemne strony?
Jednak nie wszystko złoto, co się świeci... Oczywiście, dzięki przekształceniu nowopowstałe podmioty pozbędą się wielomilionowych długów i osiągną zapewne zyski, choć leczyć będą pacjentów w ramach opłacanej przez nich składki.
Ale... niepubliczne szpitale (te, które okres adaptacji mają już za sobą) nie ukrywają, że chcąc uzyskać stabilną sytuację finansową, musiały przejść zmiany organizacyjne, a część pracowników została zwolniona. Najczęściej jednak dotyczyło to ograniczenia i tak przerośniętej administracji szpitalnej, a nie pracowników medycznych. Mimo to wśród lekarzy i pielęgniarek wiadomość, że Samodzielny Zakład Opieki Zdrowotnej w Grójcu czeka organizacyjna rewolucja, wywołała niemal panikę.
- Nie rozumiemy naiwności samorządowców. Czy naprawdę wierzą, że operator zewnętrzny będzie się przejmował dobrem pacjenta, rozwojem szpitala? On będzie dbał przede wszystkim o to, aby zgadzała się kasa. Przecież to będzie normalne, prywatne przedsiębiorstwo - usłyszeliśmy podczas rozmowy z jedną z pielęgniarek. - Trudno oczekiwać, aby biznesmen stał się altruistą. To, co włoży w przedsięwzięcie, będzie chciał wyjąć i to z naddatkiem. Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że szpital w ten sposób zreorganizowany, nie będzie przyjazny dla pacjenta. Będą w nim obowiązywać prawa biznesu. Właściciela nie będą interesować przypadki wymagające długotrwałego leczenia i opieki. Marzeniem będzie jednodniowy pobyt, czyli zabieg i do domu na dalszą rehabilitację. Można się też obawiać, że szybko dojdzie do sytuacji patowej, gdy firma zorientuje się, że kokosów w naszym szpitalu nie ma. Czy starosta będzie mieć możliwość wyegzekwowania warunków dzierżawy, jeżeli operator stwierdzi: dokładam do interteresu, więc nie płacę! Powróćmy do sprawy zatrudnienia. Umowa z operatorem ma gwarantować - jak do nas dotarło - status quo, co najmniej przez rok. Ale to już przerabialiśmy w przypadku naszego laboratorium. Rzeczywiście personelowi zagwarantowano zatrudnienie, ale na takich warunkach, że połowa pracowników po prostu w panice uciekła. Kto powstrzyma zewnętrzą firmę przed takimi praktykami?
Jesteśmy przekonani, że wiele podstawowych badań i zabiegów zniknie, gdyż nie będą opłacalne. Z pewnością trudniejsze będą też negocjacje z NFZ. Na wiele usług nie otrzymamy pieniędzy.
Jesteśmy za powołaniem spółki, ale samorządowej. Dostrzegamy rzeczy, które trzeba w naszym szpitalu zmienić. Dzisiaj mamy obłożenie łóżek w granicach 50 proc. Zapewne należałoby ich ilość zredukować. Dyrektor szpitala nie ma uprawnień, aby podejmować tego rodzaju decyzje. Dlatego wystosujemy apel do starosty, aby podczas następnych sesji rady powiatu przedyskutować jednak możliwość powołania spółki samorządowej. Tak szybkie i bezdyskusyjne właściwie podjęcie decyzji (dyscyplina partyjna przy głosowaniu) o wprowadzeniu operatora zewnętrznego, wskazuje chyba na ambicjonalne, a nie racjonalne podejście starostwa do reorganizacji szpitala. Szkoda, że stała się to sprawa polityczna - taka była konkluzja naszych rozmówczyń.

Jak to się robi?
Na tym można właściwie zakończyć, ale nie daje nam spokoju pytanie, czy prywatne zarządzanie szpitalem przynosi lepsze rezultaty od samorządowego. Mimo wielu przykładów, odpowiedź nie jest bowiem jednoznaczna. Warto jednak przytoczyć przykład ZOZ-u z Ozimka na Opolszczyźnie, choć starosta Janusz Różycki posługiwał się przykładem Jędrzejowa.
Wspomniany szpital w Ozimku wydzierżawiła firma EuroMediCare w kwietniu 2004 r. Wcześniej, w ciągu zaledwie trzech lat istnienia placówka zadłużyła się na ponad 10 mln zł, a w ostatnim roku dług rósł o 250 tys. zł miesięcznie. Po zmianie zarządzania firma dokładała do interesu jedynie przez cztery miesiące. Spółka wydzierżawiła od starosty obiekty, zobowiązując się do inwestycji w sprzęt. Na zasadzie cesji przejęty został kontrakt z NFZ, a starostwo powiatowe przejęło zadłużenie szpitala.
Tuż po sprywatyzowaniu szpitala nastąpił masowy odpływ pacjentów. Odchodzili myśląc, że teraz za wszystko będą musieli płacić. Dopiero po kilku miesiącach przełamano mentalny opór miejscowej ludności i przekonano mieszkańców, że leczenie w ładnych salach, z obrazami na ścianach oraz restauracyjne posiłki można mieć za darmo. Już na koniec maja 2004 roku, czyli w miesiąc po prywatyzacji, deficyt szpitala zmniejszył się do 190 tys. zł. W sierpniu 2004 r. szpital był już na plusie.
Najważniejsza okazała się restrukturyzacja zatrudnienia. Przed prywatyzacją szpital zatrudniał 178 osób, w tym 47 pracowników niemedycznych. Dział administracji zajmował dwa piętra. Zredukowano liczbę pracowników niemedycznych. Dział administracji dziś zatrudnia pięć osób. Zmniejszyła się też liczba pracowników medycznych. Prawie wszystkie pielęgniarki zostały. Radykalnie natomiast zmniejszono liczbę etatów lekarskich. Po prostu ścisła kontrola czasu pracy okazała się nie do przyjęcia dla wielu z nich.

Największe zmiany dokonały się w strukturze przychodów i wydatków. W 2004 roku przychody z działalności komercyjnej stanowiły zaledwie 1,8 proc. ogółu przychodów, w tym roku było to 25 proc. Tych pieniędzy nie wyłożyli jednak pacjenci. Gros przychodów spoza kontraktu NFZ pochodzi z minis terialnych programów badawczych oraz ze sprzedaży usług innym placówkom medycznym. Przed prywatyzacją szpital wydawał na leki i materiały medyczne (łącznie) prawie dwa razy więcej pieniędzy niż obecnie. Przyczyna? Radykalnie skrócił się czas pobytu pacjentów w szpitalu. Reszty dokonała specjalizacja. Prawdopodobnie byłaby to również najlepsza droga dla grójeckiego ZOZ.

Leszek Świder

autor: Mateusz Adamski
źródło: Kurier Południowy (kurierpoludniowy.pl)
data: 8 listopada 2009 r. (13:20)
Drukuj
Copyright © 2007-2009 grojeckie.info