Wieś bezprawia?
Wsi spokojna, wsi wesoła - pisał niegdyś poeta w swojej sielance. Dzisiaj brzmi to jak drwina lub ironia - szczególnie dla mieszkańców Drwalewa.

Niedawno ukradziono połowę ogrodzenia miejscowego gimnazjum, rozbito i wyrwano odblaskowe światełka z drogi wiodącej do szkoły, zdemolowano przystanek autobusowy i zdewastowano słup ogłoszeniowy, a tzw. czapę słupa zawleczono kilkaset metrów dalej, na wiadukt i zrzucono na jezdnię trasy nr 50. Przy okazji odkręcono lub wyrwano kilka barierek ochronnych tegoż wiaduktu. Ktoś nielegalnie zabawiał się w strażaka, włamując się do remizy OSP. Chyba trochę inaczej trzeba zakwalifikować włamanie do biblioteki, choć nie zginęły książki.

W porównaniu z innymi miejscowościami gminy Chynów, Drwalew wyrasta więc niemal na wieś bezprawia. Policja ma doniesienia o popełnionych przestępstwach. Nawet kilka osób już przesłuchano. Ale znaleźć sprawców będzie bardzo trudno. Choćby z tego powodu, że gminna władza naraziła się miejscowej ludności. Czym?
- Zgłosiliśmy potrzebę wybudowania chodnika wzdłuż drogi do szkoły - mówi radny Marek Wenelczyk. Inwestycję, przy okazji modernizacji jezdni, zatwierdzono na jednej z sesji Rady Gminy. Ale później, w tajemniczych okolicznościach, ta uchwała zniknęła, a w jej miejsce pojawił się zapis o poszerzeniu jezdni i oddzieleniu pasa dla pieszych białą linią oraz światełkami odblaskowymi. Kto by był z takiego rozwiązania zadowolony? Oczywiście nie pochwalam wandalizmu. Ktoś, kto to zrobił, spowodował tylko większe zagrożenie na drodze dla naszych dzieci. Nie ulega jednak kwestii, że chodnik wcześniej, czy później musi powstać - zakończył radny.

- Sprawę łatwo wyjaśnić - twierdzi zastępca wójta Krzysztof Ambroziak. - Rzeczywiście była uchwała o budowie chodnika, ale po przeliczeniu kosztów stwierdziliśmy, że nas na to nie stać. Inwestycję musięliśmy przesunąć w czasie. Po prostu wybraliśmy mniejsze zło. Jestem jednak przekonany, że nie był to protest mieszkańców, choć kocie oczka usunięto kilka dni po otwarciu drogi, a resztki wrzucono za bramę szkoły. Po prostu we wsi grasuje grupka wandali, to wszystko - dodał Ambroziak.

Pojechaliśmy do Drwalewa. Rzeczywiście, na gładkiej jak stół nawierzchni, wyraźnie widać odcinający część jezdni szeroki biały pas, a na nim rozmieszczone światełka odblaskowe. Ale można je dostrzec tylko w kilku miejscach. Długimi odcinkami ktoś metodycznie je porozbijał i wydłubał. Niemożliwe, aby przy tej pracochłonnej robocie nikt nie zauważył sprawcy - pomyśleliśmy. Po kilkuset metrach dojeżdżamy do szkoły. Z daleka widać, że z ogrodzeniem coś jest nie tak. To płot składający się z paneli, który służył również do wyłapywania piłek. Jego segmenty są rozpięte na wysokości trzech - czterech metrów. Natomiast na dole, gdyby nie żywopłot, można by wjechać samochodem na szkolne boisko. Po prostu jest ogromna dziura. - W nocy zniknęło piętnaście przęseł - wyjaśnia dyrektor gimnazjum Jadwiga Lidia Pietrzak. - Odgradzały one szkołę i boisko od drogi. Poinformowałam oczywiście o zdarzeniu policję. Niestety, nie mamy dozorcy, który zostawałby w szkole na noc. Nasz monitoring nie obejmuje natomiast tego wycinka szkolnego placu. Kamerę mamy ustawioną na główne wejście do szkoły. Złodzieje mogli więc „pracować” bez obawy, że ktoś ich dostrzeże. Ukradziono tylko te przęsła, które były na dole i można je było odkręcić. Prawdopodobnie była to kradzież na zamówienie. To dość drogie elementy ogrodzenia. Szkoła straciła ponad dwa tysiące złotych, nie licząc robocizny. Zdążyłam to już przeliczyć, gdyż musimy zamówić brakujące przęsła i zamontować je na własny koszt. Złodziej okradł po prostu nasze dzieci - kończy dyrektor Pietrzak.

Leszek Świder

autor: Mateusz Adamski
źródło: Kurier Południowy (kurierpoludniowy.pl)
data: 5 grudnia 2009 r. (10:34)
Drukuj
Copyright © 2007-2009 grojeckie.info