Dzisiaj jest poniedziaďż˝ek, 28 wrzeďż˝nia 2020. Imieniny: Marek, Wacław
Wiadomo�ci Sport Kultura Publicystyka Og�oszenia Katalog WWW Galeria Forum Kontakt
Śmieciowa wojna trwa
Mateusz Adamski, 31 stycznia 2009 (18:50), źródło: Nad Wisłą
Około 2000 osób sprzeciwia się nowym zasadom zbiórki odpadów w gminie. Nie chcą płacić 7,5 zł od osoby miesięcznie. Wójt i większość radnych bagatelizują protest.

W poniedziałek do Chynowa przyjechała ekipa telewizyjna programu „Teraz Mazowsze” TVP info (emisja była wczoraj, po zamknięciu tego numery gazety). Mieszkańcy i lokalni włodarze jeszcze raz stanęli naprzeciwko siebie, żeby powiedzieć sobie prosto w oczy, co myślą na temat nowego systemu zbiórki odpadów w gminie.
replica watches
Oddajcie kontenery
W piątek na tablicach ogłoszeń w gminie zawisły dwie informacje. Pierwsza, że mieszkańcy mogą podpisywać umowy już nie z jedną z dwóch, ale z czterech firm wyspecjalizowanych w odbiorze odpadów. W drugim obwieszczeniu dyrektor Gminnego Zakładu Gospodarki Komunalnej Wojciech Pawelczyk, kategorycznie oświadcza, że duże kontenery zostały zebrane i do wsi już nie wrócą.

– Dlaczego? – pytali w poniedziałek poirytowani mieszkańcy. – Przecież podpisaliśmy indywidualne umowy z GZGK i jest w nich zapisany trzymiesięczny okres ich wymówienia. Z tego powodu jeszcze przez kwartał powinniście odbierać od nas śmieci, te umowy nadal obowiązują – wskazywali.

Wojciech Pawelczyk wyjaśniał, że GZGK odstąpił od umów, bo rada gminy podjęła uchwałę o selektywnej zbiórce odpadów i Zakład, nie mając odpowiedniej bazy w gminie, nie był w stanie się dostosować. – Niech pan dyrektor się nie wymawia, że przez rok GZGK nie mógł się przygotować do wypowiedzenia umowy, wymówienia powinniśmy dostać we wrześniu – kpili ludzie. – Nie mieliśmy pewności, że od stycznia 2009 r. GZGK nie będzie odbierać śmieci – zdradził Pawelczyk.

– Kontenery już nie wrócą – podkreślił jeszcze raz z całą stanowczością wójt Grzegorz Górski. – Zanim działalność rozpoczną firmy, rozdaliśmy wszystkim mieszkańcom worki, do których należy wyrzucać odpady.

W sobotę w gminie rozpoczęło się rozwożenie plastikowych pojemników o pojemności 120 i 240 litrów do rodzin, które podpisały umowy w nowym systemie. Łącznie jest to 4500 osób.

Skąd wziąć tyle śmieci?
W poniedziałek przed kamerami ludzie najbardziej pokłócili się z władzami o to, za co i ile powinni płacić. Dwa komitety protestacyjne są zgodne, że opłata za wywóz śmieci powinna być naliczana od posesji albo od pojemnika czy worka, a nie od osoby. Bo to za duży ciężar dla mieszkańców. – Jestem zadłużony, mam sześcioosobową rodzinę i nie stać mnie na płacenie 50 zł miesięcznie za śmieci – skarżył się mężczyzna, który podpisał protest. Inni narzekali na brak jakichkolwiek konsultacji społecznych. – Było spotkanie z sołtysami, ale to nie była dyskusja, ale informacja wójta. Ludziom nie podoba się, że jest opłata od osoby, z góry narzuconym limitem śmieci – utyskiwała sołtys jednej ze wsi.

– Skąd ja mam wziąć 12 worków śmieci miesięcznie, skoro do tej pory wyrzucałem raptem 10 rocznie? I za co mam płacić te 7,5 zł od osoby? – zastanawiał się jeden z mieszkańców podchynowskiej wioski. Drugi uzupełnił jego tok myślenia: – To wieś, nie miasto, co się da, można kompostować, niektóre inne odpady palimy.

Wójt Grzegorz Górski i jego zastępca Krzysztof Ambroziak objaśniali, że z wyliczeń gminy za ubiegły rok wynika, że każdy mieszkaniec gminy wyrzucił w zeszłym roku 180 kg odpadów miesięcznie na osobę (dało to 3 tys. ton w roku). Ludzie łapali się za głowy. – System opłat od osoby jest najsprawiedliwszy. Taki sam obowiązywał w naszej gminie od lat, tylko teraz cena wzrosła o 2,5 zł – oświadczył z naciskiem wójt. A Edward Urbański z Sity Radom uzupełnił: – Może i opłata od worka jest korzystniejsza, ale większość śmieci wtedy wyląduje w lesie, bo drugi worek zawsze będzie już dla państwa za drogi.

– Serca nie macie, teraz już nawet niemowlakom do kieszeni sięgacie – denerwowali się mieszkańcy słuchając tych argumentów. – Dziś dzieci śmiecą najwięcej, są pampersy, odżywki, mleczka, wszystko ładnie opakowane. Rodzice muszą zapłacić – odpowiadał spokojnie wójt.

Sir-com burzy porządek
Grzegorz Górski wyklucza możliwość zmiany systemu zbiórki i opłat za śmieci w gminie. – Wierzę, że mieszkańcy dorośli, że nie będą wyrzucać odpadków do lasu i podpiszą umowę – powtarza jak zaklęcie. Komitety ostrzegają, że jeżeli władza będzie nadal tak uparta, niezadowoleni doprowadzą do referendum, w którym ludzie wypowiedzą się, czy nadal ufają swojemu samorządowi.

Włodarze bagatelizują bunt, spokojnie czekają, kiedy nagromadzone w ludziach emocje się rozładują. – Zawsze jest grupa niezadowolonych, w gminie Chynów to zazwyczaj te same osoby. Pod protestem podpisało się sto procent ludzi, którzy i na starych zasadach nie płacili za śmieci – twierdzi szef komisji rewizyjnej rady gminy Tomasz Dutkowski. – Na razie nowy system musi ruszyć, cały czas będziemy nad nim dyskutować – mówi.

– Wójt swoje, chłop swoje. Pan Górski i jego radni nie rozumieją, że ludzie nie chcą płacić dodatkowego, wysokiego podatku – komentuje Dariusz Cieślak, stojący na czele jednego z komitetów.

Protestujący do tej pory zarzucali wójtowi, że „podzielił gminę pomiędzy dwie firmy” i mówił ludziom z poszczególnych wsi, z którą mają podpisać umowę. – Na zebraniu w Sułkowicach usłyszeliśmy, że mamy podpisać, bo jak nie, to zapłacimy dwa razy więcej. Zrobiliśmy to ze strachu, pod presją – opowiadał do kamery mężczyzna w średnim wieku. Ludzie wyrażali złość, że czują się jak w czasach stalinowskich.

W poniedziałek najbardziej wszystkich zaskoczył Stanisław Zajączkowski, właściciel firmy Sir-com, która dopiero wchodzi na chynowski rynek. – W kilkunastu gminach, w których działamy, ludzie płacą za śmieci, które wyprodukowali, a nie od osoby. Nie mają przymusu wystawienia worka, czy pojemnika, jak przejeżdża nasz samochód. Dla mnie zasada wprowadzona w gminie Chynów jest dziwna. Ja mogę pobierać opłatę od posesji, ale musi się na to zgodzić rada gminy. Na razie będę przeliczał opłaty na każdą duszę – oświadczył i zebrał oklaski mieszkańców.

Niepochlebne komentarze wzbudził dokument, który do kamery pokazał Dariusz Cieślak. – 13 stycznia wójt przekazał urzędnikom gminy, żeby nie wydawali ludziom żadnych zaświadczeń, jeżeli nie podpisali umowy na odbiór odpadów z którąś z firm – poinformował. Wśród obecnych znalazł się jeden, który miał z tego względu problemy z uzyskaniem zaświadczenia o posiadaniu gruntów rolnych (dostał je w końcu po trzech dniach). – Ten dokument to był tylko projekt, nie wszedł w życie. Jest na nim tylko mój podpis, ale nie ma urzędowej pieczęci – bronił się wójt.

W nagraniu programu wzięła udział Edyta Pająk, dyrektor handlowy firmy Almax, jednej z tych, które pierwsze miały prawo podpisywać umowy z mieszkańcami gminy Chynów. – We wszystkich gminach, w których są dokonywane zmiany systemu zbiórki odpadów, dochodzi do sprzeciwu. Ale pierwszy raz spotykam się z takim natężeniem protestu jak w Chynowie – powiedziała „NW”. (pc)
Drukuj Poleć artykuł znajomemu
KOMENTARZE (0)
Powyższego tekstu jeszcze nie komentowano.

Portal Grojeckie.info nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.

Dodaj komentarz
Autor:
E-mail:
Kod:
Treść: