Dzisiaj jest wtorek, 22 wrze�nia 2020. Imieniny: Tomasz, Maurycy
Wiadomo�ci Sport Kultura Publicystyka Og�oszenia Katalog WWW Galeria Forum Kontakt
Opozycja mnie nie przestraszy
Mateusz Adamski, 30 czerwca 2009 (12:54), źródło: Kurier Południowy
Rozmowa z burmistrzem Miasta i Gminy Grójec Jackiem Stolarskim.

Panie burmistrzu, urzędnik państwowy musi być, jak żona Cezara - bez skazy. Czy w Pana przypadku obowiązuje ta stara maksyma?

Domyślam się, o co pan chce zapytać. Rzeczywiście są prowadzone dwa prokuratorskie postępowania w sprawie; chciałbym podkreślić - nie przeciwko mnie, ale wyjaśniające. Dowiedziałem się o nich oficjalnie dopiero niedawno, gdy prokuratura w Przysusze wystąpiła o udostępnienie pewnych dokumentów. Wcześniej jednak zostałem już osądzony w jednej z lokalnych gazet.

Przypomnijmy, chodzi o kupno mieszkania spółdzielczego i działki.
To sprawy sprzed kilkunastu lat. Na razie w żaden sposób nie jestem uczestnikiem tego postępowania. Natomiast w sytuacji, gdy opozycja pomawia mnie o łamanie prawa, cieszę się, że sprawy będą w końcu wyjaśnione. Jestem pewien, że zostanę oczyszczony z zarzutów. Zarówno działkę, jak i mieszkanie kupiłem z zachowaniem prawa. Działkę nabyłem w cenie drugiego przetargu, gdy nie było innych chętnych. Jeśli chodzi o mieszkanie, po rozwodzie byłem w trudnej sytuacji. Zwróciłem się do zarządu spółdzielni, której byłem członkiem, z prośbą, aby mi sprzedano jeden z wolnych lokali, nie przydzielono, ale sprzedano. Przeprowadziłem później w tym lokum częściowy remont, gdyż był w katastrofalnym stanie. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że lepiej będzie sprzedać lokal i wpłacić na mieszkanie własnościowe w nowym budownictwie. Tak też zrobiłem. Na całej transakcji zarobiłem grosze, jeżeli weźmie się pod uwagę koszty remontu i podatek. Jaki tu więc mógł być przekręt?

W opisie obu spraw, dokonanych przez opozycję, mogło dojść do wykorzystania przez Pana dla prywatnych celów pełnionej funkcji.

Bzdura. Na zakupie działki właściwie straciłem.

Jest jeszcze trzecia sprawa, która również ciągnie się za Panem już kilka lat - kwestia wydzierżawienia ciepłowni miejskiej.

Tę „aferę” również wyjaśniała prokuratura i umorzyła postępowanie. W każdym z tych przypadków po prostu komuś się naraziłem. Ale zdaję sobie sprawę, że pełniąc funkcję burmistrza wystawiam się na cel, nie tylko oszołomów, ale również ludzi walczących o swoją pozycję w mieście.

Pomińmy oszołomów - kto Pana tak bezwzględnie atakuje? Przecież nie należy Pan do żadnej partii?

Może to jest powód... Byłem w Platformie Obywatelskiej, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że należy zawiesić członkostwo. Przez długi czas tworzyliśmy jednak w Grójcu przyjazne, a może raczej tolerujące się politycznie środowisko. Nie uważam zresztą, aby atakowano mnie z pobudek politycznych. Jestem przekonany, że to rozgrywka personalna kilku osób, które od roku bez mała prowadzą już kampanię wyborczą. Nie chodzi zresztą tylko o mnie. Jestem przekonany, że za zwycięstwem w wyborach samorządowych tej grupy, szłyby głębokie zmiany na wielu stanowiskach w mieście.

Konstruktywna krytyka to jednak święte prawo opozycji...

Byłbym rad, gdyby to były poczynania, mające na celu wyłącznie dobro miasta i gminy. Zdarzają się oczywiście i takie działania. Trudno jednak uznać za konstruktywne anonimy, paszkwile, donosy do prokuratury, bezpodstawne oskarżenia, negowanie jakichkolwiek zasług. Słusznie nazwano tę kampanię brudną. Ludzie ci bowiem nie używają argumentów programowych, tylko zasłyszanych, tendencyjnych, wywleczonych z alkowy.

Panie burmistrzu, taka jest po prostu w Polsce walka o władzę. Czy Pan się dziwi?

Dla mnie najgorsze jest to, że przyjazna niegdyś grupa radnych tak bezpardonowo mnie dzisiaj zwalcza. Choć muszę dodać, że ludzie ci nie robią tego pod sztandarem politycznym, jakby się obawiali, że partii może to jednak zaszkodzić, przynieść ujmę.

Unika Pan nazwisk. Tymczasem, jak wieść gminna niesie, Pana bezpośrednim rywalem w walce o fotel burmistrza, ma być w przyszłych wyborach Artur Banasiewicz, wspierany przez Romana Świstaka i grupę radnych.

Dotarła do mnie ta plotka. Nie wierzę jednak, aby do tego doszło. Po pierwsze jeszcze nie podjąłem decyzji, czy znów poproszę mieszkańców o mandat zaufania. Po drugie, mój były współpracownik chyba przecenia swoje siły i umiejętności.


Zostawmy politykę, zajmijmy się rzeczami bardziej istotnymi dla miasta i gminy. Nie zdołał Pan namówić mieszkańców do pójścia do urn i tzw. referendum śmieciowe okazało się fiaskiem.

Rzeczywiście referendum nie jest prawnie wiążące, gdyż frekwencja wyniosła zaledwie 19 proc. przy wymaganej 30-procentowej. Z jednej strony mogę uznać to za porażkę, gdyż starałem się namówić ludzi do głosowania. Z drugiej jednak, 72 proc. z tych, którzy poszli do urn, zagłosowało na „tak”. Niewielka to pociecha, gdyż zmusza to nas teraz do wzmożenia działań kontrolnych. Po prostu nie może być tak, że w koszach miejskich znajduje się trawę z prywatnych posesji, a w śmietnikach osiedlowych torby z odpadkami podrzucane z zewnątrz. Musimy dopilnować, aby każdy sklep miał podpisaną umowę na wywóz odpadków i kontrolować, czy umowy są realizowane. Zadanie to należy do Straży Miejskiej oraz upoważnionych pracowników urzędu.

Czy oznacza to, że rezygnuje Pan z reaktywacji Zakładu Gospodarki Komunalnej?

Nie, po prostu zakład ten nie będzie miał w zakresie swych zadań uprzątania śmieci. Będzie po prostu zarządzał komunalnymi zasobami mieszkaniowymi. To prawie osiemset lokali. Dotychczas funkcję tę spełniał wydział w urzędzie, który teraz zostanie zlikwidowany, a budżet przeznaczony na ZGK.

Dlaczego powołał Pan na dyrektora tego zakładu osobę tak kontrowersyjną, jak Andrzej Borzechowski?

Po prostu wygrał konkurs na to stanowisko. Opozycja może mówić co chce, ale musi przyjąć pewne fakty do wiadomości. Na Borzechowskim nie ciążą żadne przewinienia. Trzy postępowania, prowadzone w jego sprawie, zostały umorzone. Na stanowisku szefa GOS-u miał konflikt z załogą i nic więcej. Czy to dyskwalifikuje człowieka?

Mocne słowa, ale gdyby odnieść je do wyglądu miasta...

Właśnie dlatego robimy wszystko, aby przeprowadzić szeroko zakrojoną rewaloryzację centrum Grójca. Zdaję sobie sprawę, że rynek i przyległe tereny nie należą do estetycznych widoków. Mam nadzieję, że przebudowa rynku i zwiększenie atrakcyjności tego miejsca zachęci właścicieli kamieniczek i inwestorów do stworzenia tu klimatu autentycznego centrum miasta, miejsca spotkań, spacerów...

Czy Grójec wzbogaci się w najbliższym czasie o supermarkety?
Nic mi na ten temat nie wiadomo. Elea dysponuje terenem i warunkami zabudowy, które otrzymał jeszcze PRID przy ul. Niepodległości, ale na razie nie wystąpiła o zezwolenie na budowę. Duży sklep ma powstać przy ul. Piłsudskiego. Rozległy teren, będący w prywatnych rękach, a przeznaczony zapewne na market, znajduje się też przy placu targowym w Kobylinie. Prawdopodobnie przy stacji benzynowej BP na „7” powstanie pierwszy na naszym terenie McDonald's. Ale to wszystko tylko zamierzenia.

Co się dzieje z terenem w Słomczynie, którego nie udało się gminie sprzedać?

Chcemy w przyszłości zachęcić do lokalizacji tam wiele podmiotów, aby Słomczyn stał się zapleczem gospodarczym miasta, rejonem, gdzie można rozwijać przemysł, zakłady usługowe, niewielkie przedsiębiorstwa. Temu ma służyć plan zagospodarowania przestrzennego, który powstanie w gminie. Realizacja tego zamierzenia potrwa zapewne kilka, jeżeli nie kilkanaście lat. Ale w ten sam sposób tworzyła się giełda samochodowa i tor rallycrossowy. Klub Rzemieślnik zamierza zresztą przystąpić do rozbudowy toru w centrum nie tylko sportów samochodowych, ale również szkoleniowe. Oczywiście, jeżeli otrzyma dotację z Unii Europejskiej.

Grójec ma doskonałe drogowe połączenia komunikacyjne. Przypomina pod tym względem podwarszawskie Janki. Tam powstał olbrzymi kompleks handlowo-usługowy. Czy miasto nie mogłoby stać się takim centrum dla tej części Mazowsza?

Było zainteresowanie naszą gminą przez wielkie korporacje, ale na razie sprawa ucichła. Obawiam się, że badania rynku nie wypadły dla nas korzystnie. Choć z drugiej strony sadownicze serce Polski już dzisiaj jest zaliczane do zasobnego regionu. Moim zdaniem Słomczyn doskonale się nadaje do stworzenia takiego centrum.

Piewca starej Warszawy Wiech, na długie lata pogrążył Grójec. Do dzisiaj w wielu warszawiakach i nie tylko tkwi przekonanie, że Grójecczyzna to głęboka, zapyziała prowincja...

Nie mamy żadnych kompleksów, ale zmiana wizerunku miasta trwa latami. Przyspieszyć ją może jedynie szeroko zakrojona promocja, otwarcie się na gości z zewnątrz. Giełda samochodowa, największa tego rodzaju w Europie, już przynosi nowe spojrzenie na Grójec. Podobnie jak tor rallycrossowy. Potrzeba nam więcej spektakularnych imprez. Ale żeby je organizować, musimy poprawić wygląd i zaplecze miasta. To nasz najbliższy cel.

Rozmawiał Leszek Świder
Drukuj Poleć artykuł znajomemu
KOMENTARZE (0)
Powyższego tekstu jeszcze nie komentowano.

Portal Grojeckie.info nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.

Dodaj komentarz
Autor:
E-mail:
Kod:
Treść: