Dzisiaj jest wtorek, 22 wrze�nia 2020. Imieniny: Tomasz, Maurycy
Wiadomo�ci Sport Kultura Publicystyka Og�oszenia Katalog WWW Galeria Forum Kontakt
Supernowe w Drwalewie
Mateusz Adamski, 29 września 2009 (14:44), źródło: Kurier Południowy
O tym, że w Drwalewie „coś się dzieje” słyszeliśmy od dawna. Jedni mówili, że Edward Szymański po prostu rozbudowuje posiadłość, inni, że obok pałacu powstaje obiekt, który ma nową sypialnię, a nawet powozownię z zapleczem. Znając sympatie właściciela majątku i pojawiającego się ustawicznie w tym miejscu Jacka Ejsmonta, można było przewidywać jakąś muzyczną niespodziankę. Przed kilkunastoma dniami tajemnica wyjaśniła się. Zostaliśmy zaproszeni na odbywający się tam piknik z piosenką.

Ale nie była to zwykła piosenka i zwykli wykonawcy. Organizatorzy „Klub dobrej muzyki” zaproponowali muzyczny show pod tytułem: lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte (może też zahaczyli o osiemdziesiąte) w oryginalnym wykonaniu. Byli więc autentyczni idole tamtych lat, muzycy ich menadżerowie, krytycy (Marek Gaszyński) i fotograficy (Marek Karewicz). Czasem z trudem można było rozpoznać w fertycznej starszej pani znaną przed laty diwę naszej sceny rockowej, lub w modnie wygolonym na zero mężczyźnie, znanego jazzmana. Oni rozpoznawali się bez trudu, choć czasem spotykali się po ćwierćwieczu, niekiedy po przebyciu wielu granic, aby przez kilka godzin wtopić się w przyjazny światek, jakby wydobyty z zapomnienia.

Średnia 55 wśród znakomitości
Nie była to do końca prawda (z tym zapomnieniem). W spartańskich warunkach, na polowej scenie i przy nagłośnieniu dalekim od perfekcji, potrafili zachwycić grą i nadal świetną formą wokalną. Zresztą wielu do dzisiaj nie zeszło ze sceny, bawiąc publiczność na licznych imprezach i w trasach koncertowych.
- Na inaugurację, jako zespół wiodący, zaprosiliśmy miejscowych muzyków amatorów ze Średniej 55 - mówi menedżer Piotr Miks. - Gościnnie zaśpiewałem z nimi kilka kawałków. Odpowiadamy sobie nie tylko wiekiem, ale również temperamentem i pasją. Tak tu jest z nami wszystkimi. Panuje zresztą zasada, że każdy może wejść na scenę i zagrać lub zaśpiewać - w ten sposób tworzy się koncert. Wprawdzie panuje pełna improwizacja, jednak ten element zaskoczenia, niepewności, jakby potęguje nastrój, stwarza fajną atmosferę. Tu będzie tak samo. Za chwilę wystąpi, dowiedziałem się już, Jan „Izba” Izbiński z Tomkiem Jaśkiewiczem oraz zespół Black and White z doskonałą wokalistą jazzową Ireną Gałązką. Z Warszawy jedzie już Kasia Sobczyk. Jestem przekonany, że dotrze do nas, choć odnaleźć Drwalew na mapie jest dość trudno. Poza tym mamy tu mnóstwo innych znakomitości dawnych scen, niekiedy w czasach młodości nie do końca odkrytych, a dzisiaj przeżywających jakby drugą młodość - dodał pisenkarz (występował m. in. w zespołach Tajfuny, Pesymiści, Warszawskie Kuranty, Bardowie, Pięciu, Dylemat), a ostatnio znany menedżer i organizator imprez.

Niesforny „Izba”
Atmosfera spotkania po latach rzeczywiście udzieliła się artystom, choć nieco siermiężne warunki ewentualnego występu trochę zniechęcały do wejścia na scenę. Jan „Izba” Izbiński bez ogródek wygarnął organizatorom, że lepsze nagłośnienie miał w latach sześćdziesiątych, gdy występował w zespole Breakout (później m. in. w Trubadurach). Ale gdy pomruczał sobie pod nosem, rzucił kilka niewybrednych określeń i przedstawił swój punkt widzenia na pracę dżwiękowca - zagrał i zaśpiewał tak, że zrozumieliśmy, dlaczego Hanna Banaszak napisła o nim: - Artysta jazzowo-bluesowy, zdecydowanie za mało „wykorzystywany” na polskich estradach. To bardzo utalentowany, rasowy „naturszczyk”. Domyślam się, że jest większym specjalistą od bluesa, niż się go o to podejrzewa. Nigdy, nigdzie się nie pchał. Zawsze czekał na swoją kolejkę. Nie bardzo się wprawdzie doczekiwał, ale może kiedyś mu się przydarzy. Spotkałam go po kilkunastu latach niewidzenia. Zaskoczył mnie ekspresją, barwą, stylowością i konsekwencją w miłości do bluesa! Jeszcze „TAM” stoi proszę Państwa! Wystarczy go zauważyć! A warto.
Nie tylko jego warto było posłuchać tego dnia, choć wyraźnie, im ciemniej robiło się w pałacowym parku, tym na scenę bardziej zdecydowanie wkraczał jazz. Irena Gałązka śpiewała fascynująco, choć momentami awaria nagłośnienia robiła z jej występu dziwną pantomimę.

Powrót na scenę
- Zdajemy sobie sprawę z naszej partyzantki - przyznawał się do prowizorki Jacek Ejsmont, przez lata związany z „Trójką” Polskiego Radia. - Przed trzema laty stworzyliśmy „Klub dobrej muzyki”. Żyłem w tych szczęśliwych latach w Warszawie, gdy kluby studenckie aż roznosiła energia, pękały pod natłokiem pomysłów, imprez muzycznych, festiwali. Byłem w środku tej zawieruchy, poznałem całą rzeszę wspaniałych muzyków. Sam też próbowałem grać, ale szybko przekonałem się, że inni potrafią to znacznie lepiej. Kilka lat temu doszedłem do wniosku, że nie warto żyć w zapomnieniu, na pustkowiu, że trzeba się odnaleźć, przypomnieć sobie wspaniałe lata, gdy człowiek był zdolny przenosić góry. Dzisiaj zapewne będą to tylko pagórki, ale zawsze... Odnalazłem już kilku ludzi przeżywających utratę złudzeń, zapomnianych, na uboczu. Gdy zaproponowałem powrót na scenę Tomkowi Jaśkiewiczowi (m. in. Akwarele), spytał mnie, czy nie postradałem zmysłów.
- Przecież ja siedem lat nie miałem gitary w rękach - odparł. Dzisiaj zagrał. O „Klanie” słuch zaginął przed kilkoma laty, w Drwalewie zebrał się niemal w całości. Sam jestem ciekawy, co z tego wyniknie - zastanawiał się Ejsmont.

Centrum muzyki
- Oczywiście nie wszyscy, których zaprosiłem, dojechali do Chynowa - kontynuował pan Jacek. - Ale zaproszenia wysyłałem z mapkami. Jestem bowiem przekonany, że powstanie tu centrum muzyki rozrywkowej (być może trochę leciwej, ale nadal pięknej), jeżeli nie dla całej Polski, to na pewno na Mazowszu. Wybudowaliśmy już gigantyczną scenę, która dorównuje tej w Sali Kongresowej w warszwskim PKiN. Widownia pomieści tysiąc słuchaczy. Na razie przyhamowaliśmy z braku funduszy. Wokół rozciąga się piękny park. Do dyspozycji będzie scena plenerowa, ta którą tu widać, ale odremontowana oczywiście. Dzisiaj zainaugurowaliśmy cykl imprez, które odbywać się będą pod nazwą: Weekend w Drwalewie. Będzie to oczywiście muzyczny weekend, z gwiazdami z naszej burzliwej młodości, a więc lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, może też osiemdziesiątych. Zapowiedzieli się już: Kasia Sobczyk, Andrzej Nebeski, Zbyszek Frankowski i wielu, wielu innych. Koncerty będą tematyczne, a więc jazzowe, rockowe, bluesowe itp.
Mamy wiele pomysłów. Jeżeli uda nam się wykupić pobliskie tereny, nasi muzycy będą nawet mogli pobudować sobie tutaj domki. Są już pierwsze zgłoszenia. Oczywiście nie będzie to z naszej strony działalność charytatywna. Po prostu proponujemy założenie jakby osiedla dla artystów. Powołaliśmy wprawdzie fundację „Muzycy muzykom”, która ma na celu pomoc tym, którzy po zejściu ze sceny nie radzą sobie z normalnym życiem, ale to już zupełnie inna bajka... - zakończył Jacek Ejsmont.

Leszek Świder
Drukuj Poleć artykuł znajomemu
KOMENTARZE (0)
Powyższego tekstu jeszcze nie komentowano.

Portal Grojeckie.info nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.

Dodaj komentarz
Autor:
E-mail:
Kod:
Treść: