Dzisiaj jest niedziela, 27 wrze�nia 2020. Imieniny: Damian, Wincenty, Kosma
Wiadomo�ci Sport Kultura Publicystyka Og�oszenia Katalog WWW Galeria Forum Kontakt
Rodzina nie wierzy w samobójstwo 19-latka w areszcie
Mateusz Adamski, 23 paĄdziernika 2009 (11:43), źródło: Nad Wisłą (NadWisla.pl)
Pojechał żywy, oddali mi go w worku – oskarża Zbigniew Jagieła. 19-letniego Mateusza aresztowano za udział w rozboju w Laskach. Po kilku dniach znaleziono go w celi martwego. Prokuratura podejrzewa, że popełnił samobójstwo.

– Mój syn nie zabił się sam, bo nie miał powodu. Za kilka dni miał dostać stałą pracę, szukał samochodu do kupienia – sadownik z podwareckiej wsi nie wierzy we wstępną wersję wydarzeń przedstawioną przez śledczych. W całej sprawie jest zbyt wiele pytań i niejasności, żeby Zbigniew Jagieła mógł pogodzić się z tym dramatem.

Replica Audemars Piguet Watches

Działali w porozumieniu
Wszystko zaczęło się wieczorem 25 września. Według ustaleń policji w Laskach doszło do bijatyki. Sześciu młodych ludzi wracających z ogniska (wśród nich był Mateusz) na ulicy pobiło trzy przypadkowo spotkane osoby. W czasie trwającej kilka minut bójki jeden z napastników skradł telefon komórkowy. Dlatego prokuratura zakwalifikowała zdarzenie jako rozbój, który jest zagrożony karą nawet do 12 lat więzienia. Wszystkich sześciu chłopaków oskarżono o to, że działali wspólnie i w porozumieniu.

– Dla nas nie ma znaczenia, kto ile bił i jaką część ciała uszkodził, a kto wziął telefon. To oceni sąd. Z materiału dowodowego wynika, że cała grupa od początku do końca kontrolowała przebieg zdarzenia. Wersja zdarzeń przedstawiona przez podejrzanych jest spójna, z tym że każdy się wybiela – mówi prokurator rejonowy w Grójcu Krzysztof Sobechowicz.

Pierwszy poszkodowany – 21-latek – przyjechał na komisariat w Warce 15 godzin po tym, jak go pobito (prokurator Sobechowicz: – Czas nie ma tu znaczenia). Inną ofiarę – 43-letniego pracownika sezonowego (miał ponieść największe obrażenia, w tym oka) – policjanci znaleźli, gdy spał w opuszczonym domu.

Prokuratur zażądał dla pięciu podejrzanych aresztu (szósty – nieletni, ale najlepiej znany policji – stanął przed sądem rodzinnym). Za kraty trafiło trzech podjerzanych, dwóch uczestników zdarzenia sąd wypuścił za kaucje w wysokości 5 i 10 tys. zł.

Mateusz Jagieła jako jedyny trafił do aresztu śledczego w Radomiu, bo nie starczyło już dla niego miejsca w Grójcu. Po dwóch dniach jego rodzina otrzymała wstrząsającą wiadomość: chłopak rano został znaleziony w celi. Wisiał na pasku.

List do matki
– Od soboty, kiedy syn został zatrzymany, nie pozwolono mi z nim ani razu porozmawiać. Nie mogłem też do niego podejść podczas rozprawy, na której sąd zdecydował o areszcie – mówi załamany pan Zbigniew. – Jestem jednak pewny, że nie miał paska przy spodniach. Gdy zabierała go policja, założył pośpiesznie wąskie spodnie młodszego brata – twierdzi.

Jak więc możliwe, że pasek w ogóle znalazł się w celi? Pan Zbigniew nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Śledztwo w sprawie śmieci Mateusza prowadzi prokuratura w Radomiu. – Ze wstępnej sekcji zwłok wynika, że chłopak nie miał na ciele żadnych obrażeń, które wskazywałyby, że ktoś przyczynił się do jego śmierci – mówi rzecznik prokuratury Małgorzata Chrabąszcz. Śledczy przesłuchują pracowników aresztu i powołali biegłych, którzy ocenią, czy zmarły nie był pod wpływem narkotyków, alkoholu i czy nie molestowano go seksualnie. Rzecznik podaje, że Mateusz dzielił celę z 20-latkiem, który też pierwszy raz znalazł się za kratami, ale za przestępstwa narkotykowe.

– W areszcie dowiedziałem się, że osadzony razem z synem zeznał, że po śniadaniu poszedł spać i nie wie, co działo się z Mateuszem – z niedowierzaniem kręci głową Zbigniew Jagieła.

19-latek napisał przed śmiercią trzy listy: do sądu, naczelnika aresztu i matki. Ich treść pozostaje tajemnicą śledztwa.

Z naszych informacji wynika, że policjanci, którzy konwojowali 19-latka do aresztu, nie zauważyli, żeby chłopak miał zamiar targnąć się na życie. – Wówczas zostałby objęty specjalnym nadzorem – tłumaczy Krzysztof Sobechowicz. Podczas składania wyjaśnień w wareckim komisariacie cała grupa zatrzymanych zachowywała się „grzecznie i spokojnie”. Policjanci zapamiętali, że Mateusz wypowiadał się rzeczowo, nie wyglądał na przygnębionego. – To bezsensowna i niezrozumiała śmierć – uważa kom. Tomasz Jeżewski, zastępca komendanta policji w Warce.

Piotr Chmielewski

Swiss Replica Watches https://www.kuvarsitwatch.me
Drukuj Poleć artykuł znajomemu
KOMENTARZE (0)
Powyższego tekstu jeszcze nie komentowano.

Portal Grojeckie.info nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.

Dodaj komentarz
Autor:
E-mail:
Kod:
Treść: