Dla mieszkańców Żyrówka początek wiosny oznacza walkę o wydostanie się z własnych domów. Mała miejscowość czuje się zapomniana przez władze. Te proszą o cierpliwość.
Żyrówek to niewielka wieś położona pomiędzy trasą krajową nr 50 a wojewódzką „722”. Znajduje się na pograniczu gminy Grójec (do której przynależy administracyjnie) i gminy Chynów. Na stałe mieszka tu około 20 rodzin.
Aby wyjechać z Żyrówka, mieszkańcy muszą skorzystać z jednej z dwóch dróg gruntowych. Pierwszą, przebiegającą przez wieś, zarządza gmina Grójec, drugą, prowadzącą do Gościeńczyc – gmina Chynów.
Zakorkowana wieś
Problemy mieszkańców zaczynają się, kiedy tylko przychodzą większe opady deszczu. Obie drogi przemieniają się wtedy w błotnistą maź, po której nie da się przejechać samochodem bez pomocy ciągnika. Ludzie stają się właściwie więźniami własnych domów. Najgorzej jest wczesną wiosną, kiedy zaczynają się roztopy, i jesienią, kiedy intensywnie pada. Dodatkowo drogi są co niedzielę rozjeżdżane przez kierowców, którzy tędy próbują dostać się na giełdę samochodową w Słomczynie.
– Wiosna i jesień to dla nas prawdziwa makabra – żalą się mieszkańcy. – Przez dwa dni moja córka nie chodziła do szkoły, bo żadna z dróg nie była przejezdna – narzeka pani Katarzyna.
Kiedy czytelnicy „NW” opowiadają nam o swoich problemach, na horyzoncie pojawia się auto nieco zdezorientowanego listonosza. Zgromadzeni odbierają korespondencję na miejscu i ostrzegają doręczyciela poczty, że dalej droga jest nieprzejezdna, bo na jej środku powstał spory dół. Żeby dostać się na drugą stronę wsi, listonosz musi pojechać objazdem.
– Nie byłoby może tak źle, gdyby nie giełda, na którą samochody próbują się dostać każdą możliwą ścieżką. W ostatnią niedzielę Żyrówek był po prostu zakorkowany – irytuje się pani Elżbieta. – To owczy pęd: za jednym autem podąża dziesięć – opisuje pan Jan.
Mieszkańcy mają żal do władz. Uważają, że z racji tego, iż miejscowość znajduje się na krańcu gminy, decydenci o niej zapominają. – A przecież każdy z nas ma jakieś potrzeby. Musimy dostać się codziennie do pracy, sklepu czy choćby lekarza – utyskuje pan Jan. – Tutaj mieszkają też przecież starsi ludzie, do których nie może dojechać pogotowie – zauważa pani Renata.
Nie dbają o meliorację?
Problemy mieszkańców Żyrówka urzędnicy grójeckiego magistratu znają, ale na pytanie, kiedy droga przez wieś zostanie poprawiona, odpowiadają, że należy uzbroić się w cierpliwość. – Tam sytuacja jest taka, że na sąsiadujących z drogą polach utrzymuje się nadal woda, która ją podmywa – tłumaczy Krzysztof Furmański, inspektor z Wydziału Inwestycji i Gospodarki Przestrzennej. – Dopóki ona nie zniknie, to droga będzie podmokła – dodaje.
Zdaniem Furmańskiego mieszkańcy też nie są bez winy. – Urządzenia melioracyjne nie są utrzymywane w odpowiednim stanie, a to należy niestety do ich obowiązków – tłumaczy. Deklaruje przy tym, że droga będzie poprawiana, jeśli tylko pozwoli pogoda.
Na budowę trwałej podbudowy i wylanie asfaltu nie ma jednak na razie co liczyć. – W tym roku nie ma na to środków – informuje wiceburmistrz Janusz Gaweł, który nie chce obiecywać terminu kapitalnego remontu drogi.
Nieco więcej wiadomo o przebudowie drugiej z dróg, należącej do gminy Chynów. Zyska ona nową nawierzchnię, ale nie teraz. – Mamy zabezpieczone środki unijne na tę inwestycję. Jej część została już zrobiona, a pozostały odcinek wykonamy w przyszłym roku – obiecuje „NW” wójt Grzegorz Górski.
Mateusz Adamski