Dzisiaj jest wtorek, 22 wrze�nia 2020. Imieniny: Tomasz, Maurycy
Wiadomo�ci Sport Kultura Publicystyka Og�oszenia Katalog WWW Galeria Forum Kontakt
Makabra we mgle
Redakcja, 21 paĄdziernika 2010 (17:10), źródło: Nad Wisłą, www.Nadwisla.pl
Tragiczny wypadek na drodze wojewódzkiej nr 707. Stłoczeni pasażerowie nie mieli żadnych szans.

Wtorkowy poranek, kilkanaście minut po 6.00. Jeszcze ciemno, a mgła, która rozpostarła się na granicy województw mazowieckiego i łódzkiego, ogranicza widoczność do ok. 100 metrów. Bus wypełniony pracownikami sezonowymi jedzie „707” w kierunku Grójca. Kilometr przed Nowym Miastem nad Pilicą kierowca próbuje wyprzedzić jadącą przed nim cysternę. Zjeżdża na przeciwległy pas i zaraz wbija się w nadjeżdżającą z przeciwka ciężarową chłodnię volvo.

Bez śladów hamowania

Swiss Replica Watches WatchesClocks.me

Sygnał o wypadku dostają ratownicy ze szpitala w Nowym Mieście. Zawiadamia ich na wpół przytomny kierowca volvo – on ze zderzenia wychodzi niemal bez szwanku. Po dwóch minutach na miejscu są dwie karetki. Dociera też pierwszy wóz miejscowej ochotniczej straży pożarnej, za chwilę kolejny. Zjawia się także policja, która zabezpiecza miejsce zdarzenia. Trasa w obu kierunkach zostaje zablokowana.

– To jedna z największych katastrof drogowych w Polsce – ocenia przybyły na miejsce Tadeusz Kaczmarek, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Radomiu. – Widzę tylko kilka siedzeń. Nie ma nawet szyb. Ci ludzie w takich warunkach, takim samochodem, z taką prędkością nie mieli szans – relacjonuje na antenie TVN 24. – Widok jest przerażający. Pełno śladów krwi. Na drodze nie ma żadnych śladów hamowania.

Służby od razu przystępują do akcji ratowniczej. – Najłatwiejszy dostęp do transportera był od tylnych drzwi, które nie były tak strasznie zmasakrowane jak reszta auta. Porozcinaliśmy je narzędziami hydraulicznymi, ale dalej nasza akcja poległa już niestety tylko na wynoszeniu ciał – przyznaje „NW” Marek Świerczyński, naczelnik miejscowej OSP.

16 osób zginęło na miejscu. – Dwie, które jeszcze żyły, znajdowały się w samym środku samochodu, pomiędzy ciałami innych – ujawnia Świerczyński. – Obu ciężko rannych przetransportowano do szpitala, ale ich obrażenia wewnętrzne były na tyle poważne, że zmarli.

Wszystkie ofiary były mieszkańcami gminy Drzewica (Łódzkie, powiat opoczyński).

Siedzenia z desek
Szybko okazuje się, że bus nie był dostosowany do przewozu ludzi. – Pasażerowie nie jechali w fotelach, nie mieli zapiętych pasów. Podróżowali najprawdopodobniej na skrzynkach, deskach, czyli prowizorycznie zrobionych siedzeniach – mówi Radiu TOK FM Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

– Gdyby auto posiadało odpowiednią liczbę miejsc siedzących i pasy byłyby zapięte, liczba ofiar mogłaby być mniejsza – stwierdza w rozmowie z „NW” January Majewski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. – Obrażenia pasażerów, które spowodowały śmierć, powstały na skutek uderzenia i tego, że ciała bezwładnie przemieszczały się w samochodzie – tłumaczy.

Strażacy, który brali udział w akcji ratunkowej, przyznają później: widzieliśmy wiele tragedii, ale nigdy takiej. – Widok był przerażający: pościskane ciała, połamane ręce i nogi, twarze nie do poznania – opowiadają.

Jeszcze tego samego dnia wojewoda mazowiecki na wniosek prezydenta Bronisława Komorowskiego wprowadza trzydniową żałobę w województwach mazowieckim i łódzkim.

Szukają kierowcy
Sprawę wtorkowego wypadku bada Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Ze względu na ilość osób, które poniosły śmierć, śledztwo prowadzone jest w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. – Nikomu zarzutów na razie nie postawiono – informuje „NW” rzeczniczka prokuratury Małgorzata Chrabąszcz.

Śledczy przyjęli wstępnie dwie wersje przyczyn tragedii, które są badane niezależnie od siebie. Pierwsza dotyczy naruszenia przez uczestników wypadku zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Druga – stanu technicznego pojazdów. – Pierwsza wersja zakłada, że kierowca volkswagena spowodował wypadek, gdyż znalazł się na lewym pasie, wyprzedzając w bardzo trudnych warunkach inny pojazd – ujawnia Chrabąszcz. – Oceny zachowania tego kierowcy będzie dokonywać zespół biegłych ekspertów z zakresu wypadków drogowych, ale do tego dojdzie dopiero na końcu postępowania. Najpierw trzeba przeprowadzić ekspertyzę stanu technicznego obu pojazdów. Podejrzewam, że opinię z takich oględzin otrzymamy w ciągu około trzech tygodni – wyjaśnia.

Jak dodaje, jeśli okaże się, że winę za spowodowanie wypadku ponosi kierowca transportera, śledztwo zostanie umorzone ze względu na śmierć sprawcy.

Jedynym bezpośrednim świadkiem zdarzenia pozostaje kierujący volvo. Przesłuchano go dzień po wypadku. W swoich zeznaniach potwierdził, że do zderzenia doszło, kiedy transporter wyprzedzał cysternę marki Scania. Prokuratura wciąż poszukuje pozostałych świadków. Przede wszystkim właśnie kierowcy cysterny. Zdaniem śledczych definitywne wyjaśnienie sprawy jest kwestią kilku miesięcy.

Na prostym odcinku
„NW” ustaliło, że ludzie z busa nie jechali pracować w okolice Grójca (jak początkowo podawano), ale do miejscowości Kaleń w gminie Sadkowice (powiat rawski). Z Drzewicy do Sadkowic nie ma innej bezpośredniej drogi niż przez Nowe Miasto.

Droga wojewódzka 707 niedawno przeszła kapitalny remont. – Miejsce, w którym doszło do tej tragedii, to prosty odcinek o dobrej nawierzchni. Rzadko dochodzi na nim do wypadków – mówi burmistrz Barbara Gąsiorowska.

Według grójeckiej policji dramat z 12 października przejdzie do historii jako najtragiczniejsze wydarzenie w historii powiatu. – Takiego wypadku na naszym terenie nie było nigdy – przyznaje mł. insp. Michał Toporkiewicz, komendant powiatowy policji w Grójcu. – Ostatnie straszliwe zderzenie miało miejsce w czerwcu 2005 r., kiedy w Bikówku zginęło sześć osób – przypomina.

Drugiego nie było
W feralny wtorek od rana w powiecie grójeckim krążyła wiadomość, że w znajdującej się kilkanaście kilometrów na północ od Nowego Miasta miejscowości Wężowiec (gm. Mogielnica) doszło do drugiego tragicznego wypadku. Miały w nim zginąć cztery osoby. – To nieprawda – zdementował komendant Toporkiewicz.

Mateusz Adamski
Drukuj Poleć artykuł znajomemu
KOMENTARZE (0)
Powyższego tekstu jeszcze nie komentowano.

Portal Grojeckie.info nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.

Dodaj komentarz
Autor:
E-mail:
Kod:
Treść: